Karkonosze
2008-02-01 20:00Tak, tak…. Tym razem udało się pojechać w Karkonosze z całą rodzinką.
I tak jak przy poprzednich wyprawach pogoda nie rozpieszczała, ale zacznijmy od początku…
Tak, tak…. Tym razem udało się pojechać w Karkonosze z całą rodzinką.
I tak jak przy poprzednich wyprawach pogoda nie rozpieszczała, ale zacznijmy od początku…
Tak to już jest, że bardzo długo sami dla siebie jesteśmy zagadką. Często tak jest do śmierci (i to wcale nie nagłej).
Franciszek zaczyna siadać! na razie robi kołyskę, ale już jestem pod wrażeniem siły jego mięśni brzucha…
Sam, podejrzewam, miałbym problemy. Czytaj resztę »
Za to Janek już na tyle sobie radzi, że wkrótce gdzieś wyruszymy… Może nie daleko,
ale pojedziemy. Nowy etap się zaczyna. Jeśli tylko się dobrze zorganizujemy to być może uda nam się zsynchronizować. Czytaj resztę »
niestety Franciszek jeszcze nie jeździ…;)
Chciałem tylko zasygnalizować, że pojawiła się nowa strona pod takim właśnie tytułem.
Ot, taka mała prywata….
Tak, tak… Franciszek zaczyna gaworzyć. I mimo doświadczeń ze starszym synkiem (którego, nawiązując do starego szlagieru “Marianna” Czytaj resztę »
I minąły już przeszło 2 miesiące.
Długo mnie tu nie było. Cóż, obowiązki, ale postaram się poprawić…
A do tego Franciszek zaczął bardziej przejawiać własną wolę.
Po sielance i prawie przespanych nocach, wróciliśmy do aktywności “nietoperzy”. Co prawda teraz już się wyrównuje, ale było ciężko…
A teraz co się zmieniało, a co opuściłem w swej relacji…
Maleństwo wczoraj skończyło 18 dni i zaliczyło pierwszy kontakt ze służbą zdrowia… Czytaj resztę »
Dziś odpadł pępek.
. Równe 2 tygodnie po porodzie.
Zaczyna sie nowy etap - etap leżenia na brzuszku, etap ćwiczenia karku… Czytaj resztę »
Pradawnych ojców obyczajem… eeee… przesadzam… trochę.
Już drugie pokolenie, siódmego dnia życia, każde dziecko w mojej rodzinie jest fotografowane z misiem koala. Czytaj resztę »
no i zmogło mnie… Zmogła mnie grypa - dwa dni gorączką i opuściłem się w pisaniu. a trochę się działo… Czytaj resztę »
Janek (starszy, już prawie siedmioletni brat Franciszka), jak na bardzo aktywnego chłopca przystało dopisał do swojej długiej llisty “obowiązków” także śpiewanie “wlazł kotek…”, Czytaj resztę »
człowiek całe życie płodowe spędza w wodach… Można powiedzieć, że do czasu urodzenia całe swoje życie spędza w wodzie, a jednak… Czytaj resztę »
No i mamy kolejny rekord - godzinę i 45 minut ciągłego snu… Szybko sie rozwija, nie… ?
A tak przy okazji - są kolejne zdjęcia
(znalazłem kabelek
)
łatwo znaleźć je tutaj.
No i stało się…
Zostałem odsunięty od “łoża”. Ledwo odzyskałem Żonę, a juz muszę sie nią dzielić… Czytaj resztę »
co można powiedzieć o nocy, która dopiero się zaczyna?
Ja jestem pełen obaw, niepokoju ale i nadziei. W końcy starszego syna przetrwaliśmy… Dziecko sześcioletnie przesypia prawie wszystkie noce sam
. Więc może nie będzie tak źle… właśnie - jak źle??? Czytaj resztę »
Szybki poród - szybki wypis…
Pojechaliśmy po Franciszka, oczywiście ze starszym synkiem. Już w samochodzie pierwsze zapoznanie się obu Panów, i plany starszego - co wspólnie będą robić jak już będzie duży…
Strach się bać… Czytaj resztę »
Franciszek skończył jeden dzień. Wszystko jest w jak najlepszym porządku !…
Tylko patrzeć jak zacznie krzyżówki rozwiązywać…
Czytaj resztę »
I tutaj dowiaduję się szczegółów: waga urodzeniowa 3,670g. - całkiem duży chłopak. Czytaj resztę »
Trzy położne przy Żonie… trafiłem na skurcz. Czytaj resztę »
I mogłoby sie wydawać, że teraz, to już z górki…
Ale od początku:
Izba przyjęć - ludzi jak w supermarkecie w niedzielę - tylko średnie wieku koło sześćdziesiątki… Czytaj resztę »
Zaczął się jak poprzedni… wcześnie…
4:27 (20-02-2006 przyp. aut.)
“Jeszcze nie mam robionego KTG - dopiero o 5:00, ale Czytaj resztę »
Ta opowieść zaczyna się o godzinie 21:44 18.02.2006r. w Poznaniu.
Dostaję sms-a:
“Kochanie, bądź gotowy
. Nie znasz dnia ani godziny Czytaj resztę »
Tak to się zaczęło…
Powiedziałbym standardowo: jakieś 39 tygodni temu i 3 dni - od czego?.. Czytaj resztę »